Od samych domen do gotowej marki
e-citycars wprowadza na polski rynek elektryczne pojazdy For Motion z Holandii i buduje sieć dealerską. W sierpniu 2026 roku firma miała tylko domeny. Od tamtej pory prowadzimy ją w abonamencie: strategia, identyfikacja wizualna, materiały na targi, sesje zdjęciowe i nagrania, profile LinkedIn i strona e-citycars.pl.
e-citycars.pl →Nowa marka, zero obecności i dwa różne rodzaje klientów
e-citycars to polski dystrybutor elektrycznych pojazdów For Motion z Holandii: skuterów i małych pojazdów w dwóch klasach prędkości, 20‑32 km/h i 20‑45 km/h. Kiedy firma napisała do nas w sierpniu 2026 roku, miała kupione domeny i nic poza tym: bez znaku, zdjęć, strony i profili.
Najważniejszy wniosek przyszedł przy pierwszej rozmowie: to nie jest sprzedaż pojazdów, tylko budowa sieci dealerskiej. Klientem jest przedsiębiorca, który chce sprzedawać pojazdy w swoim regionie. Kampania „pojazd bez prawa jazdy” na całą Polskę trafiłaby w klientów przyszłych dealerów, a nie w samych dealerów.
Do tego przepisy. Pojazdy z fabryczną blokadą do 20 km/h i szybsze modele to różne kategorie, więc każde zdanie o tym, kto może nimi jeździć, musiało być sprawdzone.
Najpierw trzeba ustalić, komu firma naprawdę sprzedaje. Dopiero potem robi się znak, stronę i kampanię.
Strategia, znak, materiały i strona w jednym planie
Strategia.
Dwie ścieżki komunikacji: dla przyszłych dealerów i dla klientów końcowych, czyli seniorów, młodzieży i osób z ograniczoną mobilnością.
Znak i identyfikacja wizualna.
Logo, kolory, wizytówki i ubrania, gotowe przed pierwszymi targami. Szczegóły niżej.
Materiały na targi w Niemczech.
Składana ulotka dla przyszłych dealerów, wizytówki po angielsku z lakierem UV, koszulki i czapki z logo.
Nagrania z seniorami.
Dwa dni zdjęciowe, scenariusze pod konkretne osoby i miejsca, jazda tylko na pojazdach do 20 km/h. Z nagrań powstały rolki, które pokazujemy niżej.
Sesje zdjęciowe.
Pojazdy nad jeziorem, w mieście i na wiejskiej drodze oraz osobna sesja kabinowego modelu Dike.
Strona e-citycars.pl.
Katalog pojazdów, ścieżka dla dealerów z formularzem i zamówienia bez koszyka, na WordPressie, z pomiarem GA4 w trybie zgody Google.
LinkedIn.
Profile obu wspólników i strona firmowa e-citycars.
TikTok.
Konto e-citycars z filmami z nagrań: @ecitycars.
Katalog i dokumenty dla dealerów.
Katalog pojazdów A4 do druku i umowa dealerska na papierze firmowym.

Strona prowadzi dwie osoby naraz: klienta, który szuka pojazdu, i przedsiębiorcę, który chce zostać dealerem.
Zdjęcia i materiały
Zdjęcia z naszych sesji, środek ulotki dla dealerów i wizualizacje identyfikacji: logo, czapka, koszulka i strona na telefonie.
Film z nagłówka strony
Pojazd na pomoście wśród trzcin: film, który otwiera stronę e-citycars.pl. Nagranie, montaż i kolor: Silvery Bird.
Znak, który czyta się jak przód pojazdu
Sygnet składa się z pierwszych liter nazwy: „e” w środku i dwa „c” po bokach. Razem czytają się jak przód pojazdu. Krój jest wydłużony i prosty, a zaokrąglenia zamiast ostrych kantów dają charakter bez agresji, która nie pasowałaby do tych pojazdów.
Znak jest w dwóch kolorach, wygaszonej czerni i prawie bieli, bo pojazdy mają różne kolory nadwozia i trzeci kolor nie wyglądałby na żadnym. Niebieski zostaje w identyfikacji: na stronie, ulotkach i grafikach.
Pięć wersji logo.
Między innymi pozioma, pionowa i z dopiskiem .PL, w wektorze do druku i w plikach na stronę, łącznie z ikoną strony.
Wizytówki z lakierem UV.
Ciemne z obu stron, z sygnetem pod wybiórczym lakierem.
Ubrania na targi.
Koszulki i czapki z logo dla wspólników.
Jeden styl wszędzie.
Strona, ulotki, stopka mailowa i tła profili LinkedIn w tych samych kolorach i z tym samym znakiem.
Seniorzy w kadrze, Bytów w tle
Scenariusze pisaliśmy pod konkretne osoby i miejsca. Pani Renia załatwia swoje sprawy w mieście i jedzie nad jezioro Jeleń, a pan Zbyszek podjeżdża pod bank i pod górkę. Spokojne tempo, duże napisy i humor, bez infantylizowania.
Na nagraniach jadą tylko pojazdy do 20 km/h, tam, gdzie wolno nimi jeździć. Osoby w kadrze podpisały zgody na wizerunek, a każda rolka kończy się planszą marki.
Pojazdy tam, gdzie będą jeździć
Zdjęcia producenta pokazują pojazd w holenderskich realiach. Polski klient chce go zobaczyć pod sklepem, kościołem i na wiejskiej drodze, dlatego zrobiliśmy własne sesje: nad jeziorem, w mieście i wśród pól.
Osobno sfotografowaliśmy kabinowy model Dike. Zdjęcia z sesji pracują na stronie e-citycars.pl, obok katalogu pojazdów, i pokazują je w polskich realiach.
Ulotka, która sprzedaje wejście do sieci
Na targi Rehacare w Niemczech przygotowaliśmy składaną ulotkę dla przyszłych dealerów. Nie opisuje jednego pojazdu, tylko to, co dostaje partner: region na wyłączność, wsparcie marketingowe, magazyn części w Polsce i flotę demo.
Na zewnątrz hasło „Zajmij swój region, zanim zrobi to konkurencja” i trzy kroki startu, w środku zaplecze dla dealera i gama modeli. Do tego wizytówki po angielsku z lakierem UV, koszulki i czapki z logo. Wszystko poszło do druku przed targami.
Katalog: najpierw prędkość, potem model
Katalog A4 prowadzi od ogółu do szczegółu: najpierw producent, serwis i części w Polsce, potem prędkość, od której zależą trasa i formalności, a dalej każdy model na osobnej stronie.
Strona modelu to krótki opis, dane techniczne, wersje prędkości i kod QR do bezpłatnej jazdy próbnej. Na okładce jest kadr z naszej sesji nad jeziorem.
Dwie ścieżki na jednej stronie
Na stronę trafiają dwie zupełnie różne osoby: przedsiębiorca, który chce zostać dealerem, i senior albo jego rodzina, którzy szukają pojazdu. Każda dostaje swoją ścieżkę i swoje przyciski.
Klient może dobrać model w czterech krótkich pytaniach, umówić jazdę próbną albo złożyć zamówienie bez koszyka. Dealer trafia na warunki współpracy i formularz.
- Kto szuka: przedsiębiorca, który chce sprzedawać pojazdyTrafia na: podstronę Dla dealerówMoże od razu: wysłać formularz współpracy
- Kto szuka: senior, którego spacer do sklepu zaczyna męczyćTrafia na: podstronę Dla senioraMoże od razu: umówić bezpłatną jazdę próbną
- Kto szuka: rodzina, która szuka pojazdu dla mamy albo tatyTrafia na: Dobierz model: cztery krótkie pytaniaMoże od razu: zobaczyć pasujące modele
- Kto szuka: osoba z orzeczeniemTrafia na: podstronę Dla osoby z orzeczeniemMoże od razu: sprawdzić możliwe dofinansowanie
- Kto szuka: ktoś, kto zna już modelTrafia na: kartę pojazdu z widełkami prędkościMoże od razu: złożyć zamówienie albo zadzwonić
Każda ścieżka kończy się jazdą próbną, zamówieniem albo formularzem dla dealera.
Precyzja zamiast obietnic
W tej branży łatwo obiecać za dużo. Dlatego prędkości podajemy w widełkach, a pojazdy do 20 km/h pokazujemy tak, jak wolno nimi jeździć: tam, gdzie pieszy, a nie środkiem jezdni.
Na nagraniach jadą tylko modele do 20 km/h, a tematy, których klient nie potwierdził z prawnikiem, nie trafiają na stronę. Materiały na targi mówią językiem dealera, a strona językiem klienta.
Znak, materiały, zdjęcia, filmy i strona powstały w dwa i pół miesiąca od pierwszego maila.
Co realnie się zmieniło
„Współpraca na najwyższym poziomie, w ciągu 2 miesięcy pomogli nam stworzyć firmę od zera, od strategii, badania rynku, stworzenia strony internetowej, do listy dealerów, z którymi podejmujemy współpracę. To nie tylko marketing, to partner biznesowy, który dopasowuje się do Twoich potrzeb i jest elastyczny. Podsumowując, jeśli szukasz firmy marketingowej i nie chcesz martwić się o wyniki ich pracy, to właśnie ją znalazłeś.”
e-citycars · opinia w Google, październik 2026
Od pierwszego maila do strony na żywo: znak, materiały na targi, zdjęcia, filmy, profile i strona.
Ulotka dla przyszłych dealerów i wizytówki poszły do druku przed targami Rehacare w Niemczech, a katalog pojazdów jest gotowy do druku.
Polskie realia, prawdziwi seniorzy i pojazdy w miejscach, w których będą jeździć, zamiast samych zdjęć producenta.
Przyszły dealer trafia na warunki współpracy i formularz, klient końcowy na katalog pojazdów, jazdę próbną i zamówienie.
Wszystko powyżej da się sprawdzić na stronie e-citycars.pl. Danych o ruchu i zapytaniach nie publikujemy bez zgody klienta.
Częste pytania przy wprowadzaniu marki
Czym różni się marketing dla dealerów od marketingu dla klientów?
Dealer kupuje biznes: interesują go region, warunki współpracy, wsparcie, serwis i dostępność części. Klient końcowy kupuje wygodę i bezpieczeństwo. Dlatego ulotka na targi sprzedaje wejście do sieci, a strona dla klientów pokazuje ludzi, którzy z pojazdów korzystają.
Dlaczego własne zdjęcia, skoro producent ma swoje?
Zdjęcia producenta pokazują pojazd w obcych realiach. Klient w Polsce chce zobaczyć go pod sklepem, kościołem albo na wiejskiej drodze, z kimś w swoim wieku za kierownicą. To buduje zaufanie szybciej niż katalog.
Jak pisać o pojazdach, przy których liczą się przepisy?
Ostrożnie i konkretnie. Prędkości podajemy w widełkach, pojazdy do 20 km/h pokazujemy tak, jak wolno nimi jeździć, a tematów, których klient nie potwierdził z prawnikiem, nie publikujemy.
Jak nagrywać seniorów, żeby nie było infantylnie?
Spokojne tempo, duże napisy i zwykłe sprawy: apteka, bank, kwiaty, wycieczka nad jezioro. Humor tak, zdrobnienia i litość nie. Każda osoba w kadrze podpisuje zgodę na wizerunek.
Wprowadzasz nową markę na polski rynek?
Zaczniemy od tego, komu naprawdę sprzedajesz. Potem znak, materiały, zdjęcia i strona, w jednym planie. Napisz, co i komu chcesz sprzedawać.