Ile kosztuje sklep internetowy w 2026? Cennik i co wpływa na cenę

Ilustracja wygenerowana przez AI
Dlaczego sklep zaczyna się od 10 000 zł, a strona od 4 500 zł
Różnica nie polega na liczbie podstron. Polega na tym, że sklep to system, który przyjmuje pieniądze i wywołuje skutki poza stroną. Strona wizytówka ma jedno zadanie: pokazać, kim jesteś, i doprowadzić do telefonu albo formularza. Jak coś się w niej zepsuje, dzwoni do Ciebie jedna osoba i mówi „nie działa formularz”.
W sklepie każdy element łańcucha musi zadziałać po kolei: klient dodaje do koszyka, wybiera wariant, wybiera dostawę, płaci, dostaje potwierdzenie, Ty dostajesz zamówienie, generuje się list przewozowy, schodzi stan magazynowy, wystawia się faktura. Jak którykolwiek z tych kroków się wykrzaczy, to nie jest „niedziałający formularz”, tylko pieniądze, które nie weszły, albo paczka, która nie wyszła. Za to płacisz w tych 10 000 zł: za to, że ten łańcuch jest przetestowany od początku do końca, a nie tylko wygląda dobrze na zrzucie ekranu.
Dlatego jeśli sprzedajesz jeden produkt albo jedną usługę w jednej cenie, warto najpierw sprawdzić, czy nie wystarczy landing page pod kampanię od 1 500 zł z płatnością zewnętrzną. To najczęstsza rzecz, którą odradzamy klientom na pierwszej rozmowie: nie każdy potrzebuje sklepu. Więcej o samych stronach napisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje strona internetowa.
Co realnie podbija cenę sklepu
Kiedy dostajemy zapytanie „ile kosztuje sklep”, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć jedną liczbą, dopóki nie znamy siedmiu rzeczy. Poniżej każda z nich, po kolei, z wyjaśnieniem, dlaczego akurat ona kosztuje.
1. Liczba produktów
Nie chodzi o to, że 300 produktów jest „trudniejsze technicznie” niż 30. Chodzi o wprowadzenie danych. Każdy produkt to nazwa, opis, cena, waga, wymiary paczki, kategoria, zdjęcia, dane do faktury. Jeśli masz to w Excelu w porządnej strukturze, robimy import i to jest kwestia jednego dnia. Jeśli masz to w głowie i w zeszycie, ktoś musi te dane wyklepać ręcznie i wtedy liczba produktów przekłada się wprost na godziny.
Praktyczna rada: zanim zamówisz sklep, zrób arkusz z kolumnami nazwa, cena, waga, wymiary, kategoria, wariant. Nawet niekompletny. To najtańsza rzecz, jaką możesz zrobić, żeby obniżyć swoją wycenę.
2. Produkty wariantowe
To jest ta pozycja, która najczęściej rozjeżdża budżet, bo klient jej nie zgłasza. „Mam 40 produktów” brzmi niewinnie, dopóki nie okaże się, że każdy jest w czterech rozmiarach i trzech kolorach, a niektóre kombinacje nie istnieją. Wtedy to nie jest 40 pozycji w bazie, tylko kilkaset, każda z własnym stanem magazynowym, własną wagą i czasem własnym zdjęciem.
Do tego dochodzą warianty, które zmieniają cenę (większy rozmiar drożej), warianty, które zmieniają koszt wysyłki (cięższa wersja to inny gabaryt), i warianty, które są niedostępne czasowo. Jeśli sprzedajesz odzież, meble, elementy w wymiarach na zamówienie albo cokolwiek konfigurowalnego, powiedz o tym w pierwszym mailu. To zmienia wycenę bardziej niż liczba podstron.
3. Płatności – u nas domyślnie Autopay
Bramkę płatniczą wpinamy domyślnie przez Autopay. Powód jest prosty: mamy ją wdrożoną w sklepach, które prowadzimy, znamy jej zachowanie przy zwrotach i przy błędach, i wiemy, jak wygląda proces zakładania konta po stronie klienta. Wdrożenie sprawdzonej bramki zajmuje przewidywalną liczbę godzin. Wdrożenie bramki, której nie znamy, bo ktoś ją zasugerował w innym miejscu, zajmuje nieprzewidywalną.
Ważne rozróżnienie: prowizja od transakcji to nie jest nasz koszt i nie ma jej w naszym cenniku. Umowę z operatorem płatności podpisujesz Ty, na swoją firmę, i to Ty ustalasz z nim warunki. My robimy integrację i testujemy ją na realnych, drobnych transakcjach przed startem. Tak samo jak konta reklamowe zawsze zakładamy na firmę klienta, tak samo bramka jest Twoja, nie nasza.
4. Kurierzy i wysyłka
„Podepnijcie kuriera” znaczy pięć różnych rzeczy w zależności od tego, jak działasz. Najprostszy wariant to sztywne stawki wysyłki w koszyku i ręczne nadawanie paczek. Trochę droższy: wybór punktu odbioru z mapy w koszyku. Jeszcze droższy: automatyczne generowanie listów przewozowych z panelu zamówień. Najdroższy: kilku przewoźników jednocześnie, z regułami typu „powyżej ustalonej kwoty wysyłka gratis, ale tylko do paczkomatu, i tylko w Polsce”.
Każdy przewoźnik to osobna integracja i osobne testy. Jeśli chcesz trzech, to trzy razy tyle roboty co przy jednym. Warto na starcie wybrać jednego i dołożyć kolejnych, gdy sklep już zarabia.
5. Magazyn i stany
Podstawowe liczenie stanów jest w standardzie: klient kupuje, stan schodzi, przy zerze produkt znika albo pokazuje „niedostępny”. Schody zaczynają się, gdy sprzedajesz też stacjonarnie albo na Allegro, i stan w sklepie ma się zgadzać ze stanem w innym systemie. Wtedy potrzebna jest synchronizacja, a synchronizacja to zawsze pytanie, który system jest źródłem prawdy i co się dzieje przy konflikcie. To rozmowa na godzinę, nie punkt w mailu, i realnie podnosi wycenę.
6. Faktury i księgowość
Tu też są poziomy. Poziom pierwszy: sklep wysyła potwierdzenie zamówienia, a fakturę wystawiasz ręcznie w swoim programie. Poziom drugi: sklep zbiera dane do faktury (NIP, dane firmy) i podaje je w panelu, żeby przepisać. Poziom trzeci: integracja z systemem księgowym, faktura leci automatem po opłaceniu zamówienia. Trzeci poziom oszczędza najwięcej czasu i kosztuje najwięcej na wdrożeniu. Jeśli robisz kilkanaście zamówień miesięcznie, poziom pierwszy jest w zupełności wystarczający.
7. Języki, waluty, sprzedaż firmom
Drugi język to nie jest przełącznik. To druga wersja każdego opisu produktu, każdego regulaminu, każdego maila transakcyjnego i każdej strony pomocniczej. Druga waluta to pytanie o kurs i o to, kto go aktualizuje. Sprzedaż firmom to ceny netto obok brutto, walidacja NIP i inne zasady wysyłki. Każda z tych rzeczy z osobna jest do zrobienia. Wszystkie naraz na starcie to sposób, żeby projekt się nie skończył.
WordPress z WooCommerce czy gotowa platforma abonamentowa
To pytanie pada w prawie każdej rozmowie i odpowiedź nie brzmi „zawsze WordPress”. Brzmi „to zależy, czy chcesz płacić raz i utrzymywać, czy płacić co miesiąc i nie utrzymywać”.
Kiedy ma sens WordPress z WooCommerce
Kiedy sklep ma robić coś nietypowego. Nietypowe warianty, nietypowy proces zamówienia, integracja z systemem, którego nikt inny nie używa, konfigurator produktu, sprzedaż usług z terminami. Woo daje pełny dostęp do kodu i bazy, więc da się zrobić praktycznie wszystko. Druga zaleta: sklep jest Twój. Pliki, baza, domena, hosting – wszystko na Twoim koncie. Możesz go przenieść, sprzedać, dać komuś innemu do rozwoju.
Wada: to Ty (albo my w ramach opieki) odpowiadasz za aktualizacje, kopie zapasowe i bezpieczeństwo. Sklep, którego nikt nie aktualizuje przez rok, to sklep, który prędzej czy później ma problem.
Kiedy ma sens platforma abonamentowa
Kiedy sprzedajesz rzeczy standardowe w standardowy sposób i zależy Ci na tym, żeby o technikaliach w ogóle nie myśleć. Aktualizacje, serwer, certyfikat, zgodność bramki płatniczej – to jest po stronie dostawcy. Wchodzisz, dodajesz produkty, sprzedajesz.
Wady są dwie. Pierwsza: płacisz co miesiąc, w nieskończoność, i abonament rośnie razem z Twoją sprzedażą. Nie podajemy tu żadnych kwot, bo to nie są nasze ceny i nie ma ich w naszym cenniku – sprawdź je bezpośrednio u dostawcy, bo zmieniają się częściej niż raz do roku. Druga: kończysz tam, gdzie kończą się możliwości platformy. Jeśli Twój proces sprzedaży jest choć trochę nietypowy, prędzej czy później usłyszysz „tego się nie da”.
Jak porównać to uczciwie
Najczęstszy błąd to porównywanie jednorazowej ceny wdrożenia z miesięcznym abonamentem. To nie są te same jednostki. Policz oba warianty w horyzoncie trzech lat, doliczając do platformy abonament razy 36 miesięcy, a do własnego sklepu hosting i opiekę techniczną. Dopiero wtedy liczby zaczynają cokolwiek znaczyć. I dolicz do obu ten sam koszt ruchu, bo sklep bez ruchu nie sprzedaje niezależnie od tego, na czym stoi.
Czego nie zmienia wybór technologii
Ani WooCommerce, ani platforma abonamentowa nie załatwiają za Ciebie trzech rzeczy, na których najczęściej wykłada się sprzedaż. Pierwsza: opisy produktów. Jeśli opis to trzy słowa przepisane z faktury, klient nie ma na czym oprzeć decyzji i wychodzi. Druga: koszty wysyłki pokazane za późno. Jeśli klient poznaje je dopiero w ostatnim kroku, część koszyków zostaje porzucona i żaden silnik sklepu tego nie odwróci. Trzecia: brak ruchu. Sklep na najlepszej technologii bez odwiedzających sprzedaje tyle samo co sklep na najgorszej, czyli nic. To są rzeczy, które widzimy w sklepach, które audytujemy, i dlatego pytamy o nie przed rozmową o technologii.
Koszty bieżące, o których wszyscy zapominają
Utrzymanie
Domena, hosting, certyfikat, aktualizacje, kopie zapasowe. To nie są duże pieniądze w skali miesiąca, ale są. Utrzymanie wyceniamy indywidualnie, bo zależy od tego, ile sklep ma ruchu i ile integracji trzeba pilnować. Nie znajdziesz tego w cenniku jako sztywnej pozycji i nie będziemy tu podawać kwoty z sufitu.
Zdjęcia produktowe
To pozycja, którą klienci wycinają jako pierwszą, i to jest najdroższa oszczędność w całym projekcie. Sklep sprzedaje zdjęciami. Produkt sfotografowany telefonem na tle kuchennego blatu wygląda jak coś, co ktoś sprzedaje z szafy, i żadna kampania tego nie naprawi.
W cenniku mamy dwa warianty. Jeśli i tak organizujemy dzień nagraniowy (bo kręcimy rolki albo materiał wideo), zdjęcia dorzucamy taniej: 10 zdjęć od 500 zł, 20 zdjęć od 800 zł. Jeśli robimy samą sesję zdjęciową, bez dnia nagraniowego, to 10 zdjęć od 1 200 zł, 20 zdjęć od 1 500 zł. Wniosek praktyczny: jeśli planujesz kiedykolwiek materiał wideo, zrób go razem ze zdjęciami. Ta sama scenografia, to samo światło, ten sam dzień, niższy rachunek.
Treści, które trzeba napisać raz i porządnie
Opisy produktów, regulamin, polityka prywatności, informacja o zwrotach, strona o firmie, strona kontaktowa, treści maili transakcyjnych. To nie jest osobna pozycja w cenniku, ale to jest praca, która musi się wydarzyć po którejś stronie. Jeśli piszesz je sam, sklep rusza wolniej, ale taniej. Jeśli chcesz, żebyśmy pomogli od strony widoczności, mamy pakiet czterech artykułów pisanych pod AI od 1 000 zł i optymalizację strony pod SEO i wyszukiwarki AI w jednym języku od 1 000 zł. To nie zastępuje opisów produktów, które i tak trzeba przygotować.
Ruch, czyli jedyny powód, dla którego sklep zarabia
Sklep bez ruchu to katalog, do którego nikt nie zagląda. Ruch kupuje się na trzy sposoby i najczęściej robi się dwa naraz.
Reklama płatna daje efekt od razu i kosztuje od 1 000 zł miesięcznie za prowadzenie Google Ads (wyszukiwanie lub PMax) albo Meta Ads. Budżet reklamowy jest osobno i płacisz go bezpośrednio do platformy, nie przez nas – to jest zasada, od której nie odchodzimy. Który kanał wybrać, rozpisaliśmy w tekście Google Ads czy Meta Ads.
Widoczność organiczna działa wolniej, ale nie znika, gdy przestajesz płacić. Optymalizacja strony pod SEO i wyszukiwarki AI w jednym języku to od 1 000 zł, pakiet czterech artykułów pisanych pod AI to również od 1 000 zł. Jeśli sprzedajesz lokalnie, zacznij od SEO lokalnego, a jeśli chcesz, żeby Twój sklep pojawiał się w odpowiedziach asystentów AI, przeczytaj o widoczności w ChatGPT i Perplexity.
Social media to trzecia noga: pakiet podstawowy od 1 500 zł miesięcznie, Standard 2 000 zł, Premium 2 500 zł. Szczegóły są w osobnym wpisie o tym, ile kosztuje obsługa social mediów.
Arytmetyka realnego startu – trzy scenariusze
Poniżej trzy zestawy, które składamy najczęściej. Wszystkie kwoty pochodzą z naszego cennika, wszystkie są netto, wszystkie to widełki „od” – w konkretnej wycenie mogą być wyższe, nigdy niższe.
Scenariusz A: mały sklep, marka już istnieje
Masz logo, masz zdjęcia z poprzedniej sesji, sprzedajesz kilkadziesiąt produktów bez wariantów. Sklep od 10 000 zł plus GA4 ze zdarzeniami konwersji 800 zł to 10 800 zł na start. Doliczamy 10 zdjęć uzupełniających przy dniu nagraniowym od 500 zł i mamy 11 300 zł. Miesięcznie: Google Ads od 1 000 zł.
Scenariusz B: sklep, który od pierwszego dnia ma sprzedawać z reklamy
Sklep od 10 000 zł, GA4 800 zł, konto Google Ads z konfiguracją 1 000 zł, sesja zdjęciowa 20 zdjęć od 1 500 zł. Razem 13 300 zł jednorazowo. Miesięcznie: Google Ads od 1 000 zł plus social podstawowy od 1 500 zł, czyli od 2 500 zł. Jeśli dokładasz jeszcze Meta Ads, konto z pikselem to 1 000 zł jednorazowo i od 1 000 zł miesięcznie za prowadzenie, co daje 14 300 zł na start i od 3 500 zł miesięcznie.
Scenariusz C: sklep i marka od zera
Do scenariusza B dokładamy logo od 1 200 zł i wychodzi 14 500 zł. Jeśli zamiast samego logo bierzemy pełną identyfikację wizualną od 3 000 zł, jest to 16 300 zł. Jeśli od razu chcesz też widoczność organiczną, optymalizacja pod SEO i wyszukiwarki AI w jednym języku to kolejne 1 000 zł, czyli 17 300 zł. To jest górny realny pułap startu małego sklepu z pełną obudową, nie wycena z sufitu. Co dokładnie kryje się pod logo, a co pod identyfikacją, rozpisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje logo i identyfikacja.
A jeśli sklep już masz i chcesz wiedzieć, czemu nie sprzedaje
Nie zaczynaj od przebudowy. Zacznij od audytu: szybki audyt marketingowy to 800 zł, pełny 3 500 zł, a z rozpisanym planem działania 7 500 zł. Zdarza się, że sklep jest w porządku, a problem siedzi w koszyku, w kosztach wysyłki albo w zerowym ruchu. Wtedy przebudowa za 10 000 zł nie zmieni nic poza wyglądem. Który wariant wybrać, opisaliśmy w tekście o audycie marketingowym.
Czego nie wycenimy przez telefon
Nie podamy Ci ceny sklepu w pierwszej rozmowie, jeśli nie wiemy, ile masz produktów, czy są wariantowe, ilu chcesz przewoźników i czy sklep ma się z czymkolwiek synchronizować. Każdy, kto poda Ci kwotę bez tych odpowiedzi, poda ją z sufitu i potem będzie ją korygował w trakcie. Nasz rytm jest inny: brief, potem wycena w 2-3 dni, potem umowa, potem start w 7 dni roboczych. Konta reklamowe i bramka zawsze na Twoją firmę.
Najczęstsze pytania
Czy 10 000 zł to cena końcowa?
To cena wyjściowa dla sklepu w standardowym zakresie: produkty, koszyk, płatności, jeden przewoźnik, podstawowe liczenie stanów, maile transakcyjne. Warianty produktowe na dużą skalę, kilku przewoźników, synchronizacja magazynu z innym systemem albo automatyczne faktury podnoszą tę kwotę. Dokładną liczbę podajemy po briefie, w 2-3 dni.
Czy da się zrobić sklep taniej niż za 10 000 zł?
U nas nie, bo poniżej tej kwoty nie da się przetestować całego łańcucha od koszyka do listu przewozowego, a sklep, którego nikt nie przetestował, generuje koszty później. Da się natomiast zejść niżej, zmieniając zakres: landing page pod kampanię od 1 500 zł z płatnością zewnętrzną albo strona wizytówka od 4 500 zł z katalogiem i zamówieniami przez formularz. To są sensowne kroki pośrednie, jeśli dopiero sprawdzasz, czy jest popyt.
Dlaczego Autopay, a nie inna bramka?
Bo mamy ją wdrożoną w sklepach, które prowadzimy, i znamy jej zachowanie w sytuacjach nietypowych: zwroty, płatności odrzucone, częściowe refundacje. Jeśli masz podpisaną umowę z innym operatorem, wpinamy to, co masz – powiedz o tym przed wyceną, bo integracja nieznanej bramki to inna liczba godzin. Prowizji od transakcji nie ma w naszym cenniku, bo to koszt po stronie operatora, z którym umowę podpisujesz Ty.
Czy mogę zacząć od landing page za 1 500 zł i zrobić sklep później?
Tak i często to doradzamy, zwłaszcza przy jednym produkcie albo przy testowaniu, czy w ogóle jest popyt. Landing page z płatnością zewnętrzną potrafi sprzedawać. Wadą jest to, że nie skaluje się na wiele produktów i nie zbiera danych o koszyku. Traktuj to jako test rynku od 1 500 zł, nie jako rozwiązanie na lata.
Muszę mieć zdjęcia produktowe od Was?
Nie. Jeśli masz własne, dobre jakościowo i w jednakowym stylu, użyjemy ich. Jeśli masz zdjęcia w pięciu różnych stylach, z pięciu różnych sesji, to sklep będzie wyglądał na sklejony z internetu i to widać w pierwszej sekundzie. Wtedy warto dołożyć od 500 zł za 10 zdjęć przy dniu nagraniowym albo od 1 500 zł za samodzielną sesję 20 zdjęć, żeby wszystko było spójne.
Ile trzeba wydać na reklamę, żeby sklep zaczął sprzedawać?
Prowadzenie kampanii to od 1 000 zł miesięcznie i to jest jedyna liczba, którą znamy z góry. Budżetu reklamowego nie podamy, bo zależy od branży, marży i konkurencji, a wymyślanie takiej kwoty byłoby wróżeniem. Ustalamy go przy planowaniu kampanii, na podstawie tego, ile zarabiasz na jednym zamówieniu. Budżet płacisz bezpośrednio do Google albo Meta, nie przez nas.
Kiedy sklep będzie gotowy?
Start prac to 7 dni roboczych od podpisania umowy i briefu. Czas samego wdrożenia zależy od zakresu, ale najczęściej to nie technika jest wąskim gardłem, tylko treści: opisy produktów, regulamin, polityka prywatności, dane do wysyłki. Im szybciej dostarczysz arkusz z produktami, tym szybciej sklep rusza.
Czy prowadzicie sklep po uruchomieniu?
Tak. Możesz wziąć pojedyncze usługi (kampanie od 1 000 zł miesięcznie, social od 1 500 zł miesięcznie) albo kompleksowy abonament 5 000 – 12 000 zł miesięcznie, w którym zamykamy reklamy, treści, materiały i bieżące zmiany na stronie. Przy sklepie abonament ma sens wtedy, gdy sprzedaż już idzie i zależy Ci na jednym partnerze zamiast trzech.
Jeśli chcesz konkretną liczbę zamiast widełek, napisz przez formularz kontaktowy i podaj cztery rzeczy: ile masz produktów, czy są wariantowe, ilu chcesz przewoźników i czy sklep ma się z czymś synchronizować. Wycena wraca w 2-3 dni. Pełny cennik jest na stronie cennik, przykłady wdrożeń w realizacjach, a więcej takich rozpisek na blogu.
Skąd te liczby
(a) Nasze stawki z cennika, stan na 29.07.2026, wszystkie netto: strona z rezerwacjami / sklep od 10 000 zł; strona wizytówka (do 2 podstron) od 4 500 zł; landing page pod kampanię od 1 500 zł; GA4 + zdarzenia konwersji 800 zł; konto Google Ads 1 000 zł; konto Meta Ads + piksel 1 000 zł; Google Ads i Meta Ads – prowadzenie od 1 000 zł/mc; social media: podstawowy od 1 500 zł/mc, Standard 2 000 zł/mc, Premium 2 500 zł/mc; zdjęcia przy dniu nagraniowym: 10 szt. od 500 zł, 20 szt. od 800 zł; samodzielna sesja: 10 szt. od 1 200 zł, 20 szt. od 1 500 zł; logo od 1 200 zł; pełna identyfikacja wizualna od 3 000 zł; optymalizacja pod SEO i wyszukiwarki AI (1 język) od 1 000 zł; artykuły pod AI, pakiet 4 szt. od 1 000 zł; audyt marketingowy: szybki 800 zł, pełny 3 500 zł, z planem działania 7 500 zł; kompleksowy abonament 5 000 – 12 000 zł/mc. Aktualne stawki: silverybird.com/cennik/.
(b) Wyliczenia arytmetyczne zrobione wyłącznie na powyższych pozycjach: 10 000 + 800 = 10 800 zł; 10 800 + 500 = 11 300 zł; 10 000 + 800 + 1 000 = 11 800 zł; 11 800 + 1 500 = 13 300 zł; 13 300 + 1 000 = 14 300 zł; 13 300 + 1 200 = 14 500 zł; 13 300 + 3 000 = 16 300 zł; 16 300 + 1 000 = 17 300 zł; 1 000 + 1 500 = 2 500 zł/mc; 2 500 + 1 000 = 3 500 zł/mc. Szerokości słupków na wykresach są proporcjonalne do tych kwot, na drugim wykresie do dolnej granicy widełek.
(c) Obserwacje własne, oznaczone jako obserwacja, nie badanie: to, że produkty wariantowe najczęściej rozjeżdżają budżet, bo klienci nie zgłaszają ich w pierwszym mailu; to, że zdjęcia produktowe są najczęściej wycinaną pozycją; to, że w sklepach, które audytujemy, problem częściej siedzi w koszyku, kosztach wysyłki i braku ruchu niż w wyglądzie strony; to, że najdłużej czeka się nie na technikę, tylko na treści od klienta. To nasze doświadczenie z pracy z klientami, nie dane z żadnego raportu.
Czego tu nie ma: prowizji operatora płatności, kosztów abonamentów zewnętrznych platform sklepowych, budżetów reklamowych i stawek za utrzymanie techniczne. To koszty spoza naszego cennika albo wyceniane indywidualnie i nie podajemy dla nich żadnych kwot. Zdanie o darmowej wysyłce powyżej ustalonej kwoty to ilustracja reguły w koszyku, nie nasza cena.
Chcesz konkretną wycenę dla swojej firmy?
Ceny mamy jawne - bez gwiazdek i "to zależy". Wypełnij krótki brief, a policzymy Twój wariant w 2-3 dni.
